trzeci dzień na Maderze.

Kolejny dzień pełen wrażeń. A ponieważ trochę się w nim działo, tak długo zajęło mi dodanie tego wpisu..

Tym razem dzień zaczęliśmy od opuszczenia Canico i przeprowadzenia się do hotelu w stolicy wyspy – Funchal.

Niestety nie mogliśmy od razu wejść do pokoju, ponieważ nie zaczęła się jeszcze doba hotelowa, dlatego zostawiliśmy tam tylko torby i ruszyliśmy na zapoznanie.

 

img_20160711_120555

Ten kwiat powyżej to chyba wizytówka Madery. Widzieliśmy nawet pamiątki zrobione w jej kształcie np breloki czy magnesy.

img_20160711_120759

img_20160711_120830

img_20160711_120906

Mieliśmy zamiar wypożyczyć tutaj auto i trochę pozwiedzać wyspę, ale niestety ceny okazały się kosmiczne. Zachęcali dużymi reklamami do wypożyczenia auta za jedyne np 30 euro, a gdy podchodziliśmy bliżej okazywało się, że małe auto kosztuje oczywiście 30 euro, ale za godzinę plus jeszcze koszty paliwa.. 😮 Na takie szaleństwa nas niestety (jeszcze 😀 ) nie stać..

 Były też różne ciekawe i tanie oferty wycieczkowe po wyspie, które również zachęcały do skorzystania wielkimi tabloidami  lecz gdy pytaliśmy o szczegóły okazywało się, że dotyczy to np osób starszych i zamieszkujące określone hotele..

Stwierdziliśmy, że opcja wykupienia wycieczki jest bardziej korzystna niż wypożyczenie auta, ale dokładniej chcieliśmy to przemyśleć później.

Pokręciliśmy się trochę po centrum, znaleźliśmy muzeum Cristiano Ronaldo (jadąc z Canico do Funchal dowiedzieliśmy się od Pani z taksówki, że ten słynny piłkarz urodził się właśnie w Funchal na Maderze) lecz nie wchodziliśmy dalej bo stwierdziliśmy, że nie będziemy płacić za oglądanie piłek, które kopał Ronaldo czy t-shirtów które są mokre od jego łez 😀

Swoją drogą ten jego posąg w ogóle nie przypomina Cristiano..

img_20160711_121652

 

img_20160711_121711

 

Ponieważ to muzeum znajdowało się spory kawałek od naszego hotelu, postanowiliśmy wrócić i rozpakować się trochę w pokoju po czym znów ruszyć w trasę.

Mieliśmy zamiar odszukać kolejkę liniową, która zawiezie nas na słynną górę Monte na której znajduje się przepiękny kościół, ogromny ogród tropikalny oraz możliwość zjechania ze wzgórza tradycyjnymi wiklinowymi saniami, które napędzane są przez mieszkańców wyspy 🙂

Dlatego szybko rozpakowaliśmy walizki i już na spokojnie ruszyliśmy do naszego celu.

Jednak po drodze nasze brzuchy zaczęły domagać się jedzenia dlatego weszliśmy do restauracji Cristino Ronaldo i zamówiliśmy sobie obiad . 

img_20160711_150718

 

img_20160711_150549

 

Polecam. Hamburger podany fajnie na drewnianej desce, do tego frytki w rondelku a na zakąskę podane orzeszki i oliwki. Fajna sprawa. Moja sałatka też dobrze się reprezentowała :p. Wszystko ładnie podane i do tego pyszne 🙂

Najedzeni mogliśmy dalej kierować się w stronę kolejki liniowej (oczywiście i tym razem szliśmy na wyczucie, po prostu w stronę gdzie widzieliśmy, że ruszają kolejki).

Po drodze wstąpiliśmy też, w sumie nie wiem jak to określić, ni to zamek, ni to wzniesienie, do takiego punktu widokowego, na którym było pełno kotów. Wchodziło się do środka i schodami na górę. Jednak zanim wchodziło się na górę, w środku stała taka Pani, która pytała się skąd jesteśmy. Jak jej powiedzieliśmy, że z Polski, to tak z niepewnością, a bardziej nawet pytająco zapytała “co laska”. Śmiać nam się chciało, bo oczywiście chodziło, że mamy do koszyka wrzucić “co łaska” żeby wejść. A najlepsze, że za nami jak się okazało też stali jacyś Polacy i nie wiedzieli o co jej w ogóle chodzi co ona mówi więc musiałam im wyjaśnić, że chodzi o to, że mają wrzucić do koszyka obojętnie jaką kwotę pieniędzy.

Wrzuciliśmy kilka euro i weszliśmy w końcu na punkt widokowy. A tam widoki bajeczne

img_0293

img_0294

img_0295

img_0306

A już potem doszliśmy w końcu do naszych kolejek liniowych. Kupiliśmy bilety, niestety nie pamiętam ceny, ale były dosyć tanie. Nawet ludzi nie było aż tak dużo, szybko dostaliśmy się do kolejki i mogliśmy wzbijać się w przestworza 😀 Widoki były zarąbiste, z jednej strony ocean z drugiej szczyt a pod nami plątanina dróg.


img_0316

img_0318

20160711_161202

20160711_161052

Na samej górze poszliśmy przejść się po ogrodach. Czego tam nie było, ładnie, zielono jak w krainie czarów. Jakiś kościół stary, na który można było wejść i z którego oczywiście widoki również nieziemskie.

20160711_163319

img_0319

img_0320

img_0324

img_0326

img_0332

img_20160711_163708

img_20160711_163948

img_20160711_164002

Po przechadzce alejkami ogrodu, poszliśmy na chwilę odsapnąć do baru, chociaż musieliśmy się spieszyć bo zbliżała się godzina 18, a wtedy były ostatnie zjazdy saniami.

20160711_172631

Po szybkim ochłodzeniu  udaliśmy się na znany tam zjazd sankami wiklinowymi w dół. Ponoć rozpędzają się one do ponad 40 km/h. Zjeżdża się po normalnej ulicy gdzie chodzą ludzie i jeżdżą samochody. Jest pchany przez dwóch panów zamieszkujących Maderę. Bardzo fajne przeżycie chociaż strasznie się bałam, że wypadnę i kurczowo trzymałam się Łukasza ;D

  Zjazd trwał może z 10 minut i kosztował 30 euro za dwie osoby. (za jedną osobę płaciło się 25 euro). Koniecznie trzeba tego spróbować będąc na Maderze. Spotkaliśmy tam także Polaków, którzy mieszkali razem z nami w Canico 😉

000577

20160711_170138

20160711_170209

Na dole poszliśmy znów do baru, tacy byliśmy spragnieni, podekscytowani i musieliśmy chwilę odpocząć, po czym ruszyliśmy z powrotem do hotelu.

Wracając weszliśmy do niedalekiego parku na starym mieście i tam też chwilę usiedliśmy, aby złapać trochę odpoczynku (do hotelu mieliśmy z jakieś 40 minut drogi)

img_0335

img_0346

img_20160711_192941

img_20160711_192923

Siedząc w parku oczywiście poczuliśmy głód więc poszliśmy do restauracji Celeiro. Genialna restauracja. Dobre jedzenie i miła obsługa. Byliśmy chyba z 3 razy w tej restauracji. Jeden Pan mi tam szczególnie przypadł do gustu bo miał taki śmieszny tik podciągania nosem. Nie mogłam od niego wzroku oderwać 😀

A co jedliśmy tego wieczoru niestety zbytnio nie pamiętam, pamiętam za to, że wypiliśmy całą butelkę Sangrii  i do tego kawę espresso 😀

20160711_212010

Potem już tylko wróciliśmy do hotelu i poszliśmy spać. I tak nam minął kolejny dzień.

img_20160711_222356

img_20160711_222403

Pozdrawiam i tradycyjnie zachęcam do obejrzenia filmiku:

filmik z wakacji na Maderze

P.S. Zobaczcie co znaleźliśmy w jednym ze sklepów 😀

img_20160711_225108

Dodaj komentarz