czwarty dzień na Maderze.

Kolejnego dnia wybraliśmy się na Półwysep Sao Lorenzo – wysuniętą najdalej na wschód część wyspy. Jest on tak piękny, że aż nierealny, a jednak istnieje. To miejsce na pewno trzeba wpisać na listę miejsc, które koniecznie należy zobaczyć spędzając wakacje na Maderze. Widoki tam naprawdę odbierają mowę.

Ale od początku. Chcieliśmy wybrać się tam autobusem dlatego ruszyliśmy na przystanek, który znajdował się z 40 minut dalej od naszego hotelu. Swoją drogą obok przystanku też fajna miejscówka ciesząca oczy:

 20160712_122141

img_20160712_121857

img_20160712_121825

img_20160712_121823

 

Sprawdziliśmy który autobus i o której godzinie jedzie na półwysep, ale niestety spóźniliśmy się na niego o kilka minut.. A ponieważ wiedzieliśmy, że na półwyspie spędzimy na pewno kilka godzin, a sam dojazd trwa około godziny, to na rozkładzie zaczęliśmy szukać kolejnego autobusu.

Tak skomplikowanego rozkładu to jeszcze nigdy nie widzieliśmy. Trudno było się na nim połapać o co chodzi. Z tego co udało nam się wyczytać okazało się, że kolejny autobus odjeżdża dopiero za godzinę. Dlatego zaczęliśmy szukać jakiegoś do miejscowości obok i zamierzaliśmy przejść kilka km piechotą. Najpierw chciałam wysiąść tam gdzie jest lotnisko, ale Łukasz sprowadził mnie na ziemię, mówiąc, że stamtąd chyba jeszcze z 20 km musielibyśmy iść. No to kombinowaliśmy dalej, posprawdzaliśmy na mapie jakie miejscowości są blisko i w końcu udało nam się wsiąść do jakiegoś autobusu i ruszyć w trasę.

20160712_123910

 

 

Po przyjeździe od razu poszukaliśmy jakiegoś sklepu i kupiliśmy sobie coś zimnego do picia. Zostało nam już tylko ogarnąć w którą stronę to musimy się kierować i ruszyć w drogę.

img_20160712_132701

img_20160712_141118

img_20160712_141131

Kolejny raz okazało się, że niestety przeliczyliśmy się z odległością, która dzieliła nas od przystanku do naszego celu .. Musieliśmy pokonać dwie miejscowości, przejść przez góry, iść jakimiś bezdrożami, plażą, pokonać drogi w tunelach i ulicę pełną zakrętów, na której były tylko pasy dla samochodów bez jakiegokolwiek chodnika czy pobocza dla pieszych. Łącznie zanim doszliśmy do tego półwyspu przeszliśmy chyba z 15 kilometrów 😮 ! W pewnym momencie już miałam dość, skwar z nieba, próbowaliśmy nawet stopa złapać na tej drodze, gdzie nie było pobocza, ale nikt, kompletnie nikt się nie zatrzymał.

Ale szczerze mówią mimo wszystko nie żałowaliśmy tego w ogóle. Mimo skwaru i zmęczenia warto było przejść tyle kilometrów. Półwysep już mówiłam, że jest piękny, ale to co widzieliśmy po drodze też jest nie do opisania. Czułam się jak w jakieś zaczarowanej krainie, wokół soczysta zieleń, szumiący ocean, widoki gór i piękne klify. Oczywiście wszystko uwieczniliśmy na zdjęciach oraz na kamerce 😉

Widzieliście kiedyś telewizje dla kóz? albo dla jakichkolwiek innych zwierząt? My będąc na Maderze widzieliśmy:D

20160712_134342

20160712_162624

20160712_163644

Po drodze trochę wiało ;D :

20160712_170839

img_0347

img_0350

img_0351

Błękit wody sam prosi, żeby się w niej wykąpać:

img_0354

Kiedy już byliśmy u kresu myśli, że nie dojdziemy do celu, tym bardziej, że oprócz nas idących w stronę półwyspu nie spotkaliśmy ani jednej osoby!, która tak jak my wędrowałaby zamiast jechać autem (swoją drogą na Maderze turystów pieszo bardzo rzadko można spotkać –  możliwe, że jest to spowodowane tym, że chodzi się tam bardzo ciężko przez te strome drogi), w końcu zobaczyliśmy młodego chłopaka, ubranego typowo podróżniczo, w butach na długie spacery, z plecakiem typowo wędrowniczym i z mapą w ręce, który tak jak my szedł pieszo, tyle, że w przeciwnym kierunku. Postanowiliśmy się dopytać czy czeka nas jeszcze długa droga czy jesteśmy w końcu już prawie u celu i niestety chłopak nas, a raczej bardziej Łukasza podłamał. Powiedział, że też chciał dojść tam pieszo, ale zrezygnował i wraca, że według mapy jeszcze bardzo daleko trzeba iść, dlatego radzi nam też zrezygnować z dalszej podróży. Mnie to jednak nie podłamało (chociaż wcześniej chyba z milion razy powiedziałam, że chyba umrę, że nie dam rady) i mimo zwykłych trampków, niepełnej butelki wody i pełnej butelki wina w plecaku oraz braku mapy powiedziałam załamanemu Łukaszowi, że jak już tyle poszliśmy to idziemy dalej.

No i to był przełom bo kawałek dalej znaleźliśmy przystanek autobusowy i początek naszego półwyspu ( tak na marginesie – okazało się, że autobus którym jechaliśmy wcześniej dojeżdżał właśnie do tego miejsca więc nie powinniśmy wysiadać wcześniej..). Spytaliśmy się stojącego tam kierowcy o której odjeżdża ostatni autobus do Funchal, wyliczyliśmy ile mamy czasu, żeby wrócić i ruszyliśmy dalej. Niestety nie zdążyliśmy dojść do samego końca (trasa liczyła około 4 km) bo mieliśmy za mało czasu, ale i tak byliśmy zadowoleni, że w końcu się udało.

img_0367

img_0361

img_0368

img_0370

img_0373

img_0374

img_0375

img_0376

img_0377

img_0379

img_0387

img_0390

img_0392

img_0396

img_0397

img_0398

img_0399

img_20160712_170120

img_20160712_172543

Po powrocie na przystanek i oczekiwaniu na autobus spotkał nas jednominutowy i leciutki deszcz. Oczekując na powrót wypiliśmy całą butelkę wina 😀

img_0400

img_0401

Oczywiście powrót musiał odbyć się z komplikacjami. Musieliśmy wysiąść gdzieś po drodze w jakiejś miejscowości bo musiałam szybko skorzystać w toalety. Ale na szczęście z każdej miejscowości jeżdżą jakieś autobusy do stolicy więc szybko złapaliśmy kolejny autobus.

20160712_213354

20160712_213406

Po powrocie po drodze skoczyliśmy tylko na jedzenie do restauracji Ronaldo i potem już tylko do domu spać.

img_20160712_223506

Pozdrawiam

i zachęcam do oglądania

filmik z wakacji na Maderze

Dodaj komentarz