“Nie wszystek umrę”.

Witam

Zbliża się listopada, a zaraz potem zacznie się odliczanie dni do nowego roku.. a co za tym idzie? Ludzie szczególniej zastanawiają się nad tym co było, jak wiele ludzi przeminęło i zostało tylko w naszej pamięci.. myślą o tym, że czas gna do przodu i w żaden sposób nie da się go zatrzymać..

 

Listopad jak wiadomo kojarzy się nam ze świętem Wszystkich Świętych i Zaduszkami. Wszyscy w tym okresie szczególnie zaczynają dbać o groby i odwiedzać cmentarze.

Przyznam szczerze, że jak byłam mniejsza to uwielbiałam te dni, zawsze zjeżdżała się rodzina do naszego domu, wspólnie wybieraliśmy się na mszę a wieczorem szliśmy jeszcze raz pomodlić się na cmentarzu. Miało dla mnie to jakąś magię, te zapalone znicze, ten unoszący się zapach płonących świec..

Z roku na rok niestety ten zjazd rodzinny odbywał się w coraz to mniejszym gronie..

..i chociaż nadal lubiłam wieczorem przechadzać się alejkami cmentarza, coraz bardziej myślałam o tych, którzy jeszcze niedawno byli tutaj, a teraz ich nie ma.

Często słyszy się słowa, że “mamy przygotować się na najgorsze”, a moim zdaniem na śmierć nie da się przygotować. Pomimo, że zdajemy sobie sprawę, że ktoś wygasa, że kogoś choroba wyniszcza i że koniec zbliża się nieubłaganie, to gdzieś tam w środku nas tli się nadzieja, że jednak zdarzy się jakiś cud. I gdy ten ktoś przegrywa walkę o życie to świat w tym momencie rozsypuje nam się na kawałeczki .. wszystko wtedy wokół nas dzieje się tak szybko, ale my sami mamy wrażenie, że utknęliśmy w jakieś próżni i jedyne co czujemy to jakaś ogromna pustka w środku, która zadaje nam potworny ból..

Zastanawiam się też nad tym, jak często kłócimy się z najbliższymi o jakieś drobnostki (wiadomo, jest to nie uniknione – sama mam charakter trudny pod tym względem) nie myśląc o tym, że może nie będzie nam dane już więcej z tą osobą porozmawiać. Dojść do jakiegoś porozumienia. Przecież wypadki się zdarzają. Wychodzisz z domu i nie wiesz co Cię czeka.  Jak tego uniknąć?  Nie mam pojęcia..

Zdaje sobie sprawę, że wszyscy kiedyś umrzemy. Że nie da się żyć udając, że śmierci nie ma, bo niestety ciągle ktoś umiera w naszym otoczeniu. Ale mam nadzieje, że po śmierci każdy zostanie na długo zapamiętany w sercach najbliższych osób..

Czy tylko mnie złapał ostatnio taki melancholijny nastrój?

Odkąd jestem w Holandii to niestety bardzo rzadko odwiedzam cmentarz. A w tym roku w tym okresie będę akurat daleko na wakacjach . Może dlatego takie przemyślenia wzięły mnie już kilka dni wcześniej.

 

Pozdrawiam

Dodaj komentarz