Park Krugera, Afryka.

Hej.

Czy zastanawialiście się czasem jak wygląda prawdziwe życie dzikich zwierząt na wolności a nie w zoo?

Albo oglądaliście z zachwytem jakikolwiek program telewizyjny lub internetowy o życiu zwierzątek w Afryce?

Muszę przyznać, że to był jeden z punktów naszych wakacji, który po części mnie przerażał a po części wprawiał w zachwyt. Nie potrafiłam sobie wyobrazić, że za kilka chwil to wszystko co znam z książek/telewizji/internetu zobaczę z bliska, że to wszystko będę miała na wyciągnięcie ręki. Ba, ja nawet jeszcze niedawno nie pomyślałabym, że spędzę prawie miesiąc w Afryce.. że w ogóle pojadę do Afryki! Nie przypominam sobie żebym kiedykolwiek o tym nawet zamarzyła. Za to Łukasz, odkąd się tylko znamy, mówił, że zobaczenie RPA to jedno z jego największych marzeń. I zaraził mnie tym uwielbieniem Afryki!

I szczerze już nie mogłam się doczekać kiedy pojedziemy do Kruger Parku. Z zapartym tchem przemierzałam drogę do tego miejsca. Jedyne co nas dekoncentrowało na drodze to to, że na nieoznakowanych skrzyżowaniach nie wiadomo było, kto ma jechać pierwszy. Tzn my nie wiedzieliśmy czy tutaj jest prawa czy lewa wolna 🙂 Za to na stacjach paliw jest fajnie 🙂 Nie musisz w ogóle z auta wysiadać, zatankują Ci paliwo, pójdą za Ciebie zapłacić lub przyniosą Ci czytnik i do tego umyją Ci okna 🙂 (oczywiście wypada im za to zostawić jakiegoś ekstra pieniążka;) )

Ale wracając do mojej fascynacji kolejnym miejscem. Czułam ogromną ekscytację i podniecenie, gdy jadąc autostradą wiedziałam, że kilka metrów dalej biegają sobie lwy, gepardy, żyrafy i inne dziko żyjące zwierzęta. Że za parę chwil to ja będę na ich terenie, w ich naturalnym środowisku i role się odwrócą – to one będą mnie oglądać, to ja będę dla nich zamkniętym zwierzęciem w klatce.

Oczywiście cały park jest ogrodzony. I tu oczywiście wyobraźnia podpowiada, że jak ogrodzony to pewnie mały. Wręcz przeciwnie. Park ma mniej więcej 60 km szerokości i ciągnie się 350 kilometrów wzdłuż granicy z Mozambikiem. Jest to ogromny obszar, a my widzieliśmy zaledwie mały kawałek.

Ale nawet na takim małym kawałku da się  zobaczyć Big 5 ! Zwierząt widzieliśmy naprawdę dużo, lwy widzieliśmy aż 5 razy, leoparda (który jest podobno bardzo trudny do zobaczenia) spotkaliśmy dwa razy i do tego jeszcze jak szykował się do ataku na impale!

 

No to od początku.

Wjazd do parku jest oczywiście płatny. Niestety nie pamiętam ile to kosztowało (chyba coś koło 120 Euro za dwie osoby). Ale naprawdę warto!

I potem już tylko przejazd przez drogi Kruger Parku do naszego kempingu Berg-en-dal (swoją drogą bardzo polecam to miejsce.. bardzo fajne domki, jedzenie też dobre i ogólnie okolica bardzo piękna) – i już na samym wjeździe wśród drzew dopatrzyliśmy się leżącego i odpoczywającego nosorożca 🙂

 

 

W ogóle dowiedzieliśmy się, że są dwa rodzaje nosorożców – biały i czarny. Białe jedzą głównie trawę a czarne liście. My widzieliśmy nosorożce białe. Ogólnie to nosorożce spotkaliśmy kilka razy, nawet siedząc w ośrodku wypatrzyliśmy dwa leżące niedaleko w trawie 🙂

Potem spotkaliśmy impale (w sumie przez cały pobyt spotkaliśmy ich bardzo dużo) i pumbę (guziec).

 

 

A tak wygląda oznaczenie dróg w Kruger Parku 🙂

 

 

Na wjeździe do naszego kempingu było pełno drutów pod prądem (pewnie zabezpieczenie żeby zwierzątka nie wbiegały do środka) i informacja, że zamykają bramę o godzinie 18:00, później już tylko wyjazdy są dla jeepów Safari.

 

 

Tak wyglądał nasz domek. W środku bardzo przytulnie, fajnie wyposażony 🙂 A kilka metrów dalej był płot, który ochraniał nas przed atakiem jakichkolwiek dzikich zwierząt 🙂 Fajna sprawa. Siedzisz sobie wieczorem przed domkiem (oczywiście koniecznie wypsikanym jakimś preparatem przeciwko owadom tropikalnym!), w koło cisza przerywana tylko dźwiękami różnych dziwnych ptaków i owadów a kilka metrów dalej słyszysz szelest różnych biegających zwierzątek i nie wiesz czy to tylko impala czy może jakiś lew. Już nie wspomnę o cudownych zapachach natury.. Tak jak tam pachniało .. bajka..

 

 

Siedząc w restauracji zaobserwowaliśmy, że do naszego kempingu dostała się jedna małpa. Biegała wkoło, w jednym momencie udało jej się nawet wbiec do sklepu czym zrobiła niemałe zamieszanie:). Trochę było mi jej szkoda, bo widziałam, że ma problem z jedną ręką i do tego tak walczyła z koszem, żeby dostać się do jedzenia.. Oczywiście została przegoniona klaskaniem i procą.

A! W restauracji nie polecam sobie zamawiać jakieś miętowej pasty. Wyglądała jak galaretka i była niesmaczna.. Ale za to reszta – pychotka 🙂

 

 

Chcieliśmy sobie w dzień przyjazdu wykupić GameDrive na wieczór ale niestety nie mieli już miejsc dlatego zapisaliśmy się na następny dzień na poranek i na zachód słońca. I w sumie za dwie osoby na dwa wyjazdy zapłaciliśmy coś koło 70 Euro.

A tymczasem postanowiliśmy sobie pojeździć po Parku Krugera sami, swoim autem.

Jest to również fajna przygoda, tylko samochód trochę zabrudzony 😉 Ale też spotkaliśmy kilka zwierzaczków.

 

 

Ale naprawdę – na żywo wygląda to o wiele lepiej, niż na zdjęciach czy filmach.. Brak słów, żeby to opisać.. Po prostu tam jest pięknie!

Na GameDrive jak wspomniałam wybraliśmy się dwa razy – raz na wschód słońca, raz na zachód. Rano musieliśmy wstać już o 3:15. Łukasz wyszedł na chwilę przed domek i szybko wrócił bo stwierdził, że coś tam chodzi. Ale na szczęście okazało się, że to tylko sarenki. Podczas porannego safari trochę padało i było zimno, za to wieczorem było gorąco 🙂 Musieliśmy podpisać oświadczenia, że wiemy z czym wiąże się taki wyjazd (oczywiście to taka formalność). Widzieliśmy tam wszystkie zwierzątka z BIG 5 🙂 Wieczorem jak już wracaliśmy to hipopotam przebiegł nam drogę i wbiegł w stado lwów (leżało ich tam chyba z 15) czym spowodował ich popłoch bo było ciemno i nie wiedziały co się dzieje. Ale nikt nikogo na szczęście nie zjadł 🙂

 

 

Tuż przed samym wyjazdem postanowiliśmy jeszcze raz sami autem przemierzyć drogi Parku Krugera. Już na samym wyjeździe dostrzegliśmy lwa, a kawałek dalej dopatrzyliśmy się ptaków, o których czytaliśmy w ośrodku, że grozi im wyginięcie.

 

 

I oczywiście przy rzece, ale już poza terenem parku, dopatrzyliśmy się krokodyli 🙂

 

 

I to już niestety był koniec naszej przygody z Kruger Parkiem. Przynajmniej w tym roku ! 😉

 

A na zakończenie oczywiście film 🙂

 

 

Pozdrawiamy !

 

Dodaj komentarz