Knysna, RPA, Afryka.

Hej

Knysna. Miejsce z którym wiązaliśmy wiele planów. Miejsce w którym mieliśmy spełnić jedno z naszych marzeń lecz pogoda wszystko pokrzyżowala. Pierwszy raz w życiu widzieliśmy, jak deszcz padał w górę zamiast w dół.

Marzenie o wypłynięciu w ocean i nurkowaniu z rekinem białym “ludojadem” oraz poszukiwaniach humbaków musieliśmy przełożyć na inny raz. Wielka szkoda. Może następnym razem.

Tak. Knysna nie rozpieszczała nas pogodą. Co chwilę lało, wiało, było zimno, słońce wyszło dopiero kiedy mieliśmy odjeżdżać. Za to dostaliśmy wyjątkowy pokój, a właściwie domek – tak zwany domek na miesiąc miodowy. Zaraz przy basenie, osobna chatka, bardzo ładna.. ale niestety przeciekał nam dach i to w kilku miejscach. Musieliśmy podkładać wszędzie wiadra, ale właściciele dali nam za to kilka butelek wina. 🙂

 I oczywiście Pani z recepcji miała do nas ogromną prośbę – żebyśmy zbierali wodę spod prysznica do wiader i używali jej do spłukiwania toalety. Ogólnie to nie wiem czy wspominałam, ale w każdym hotelu, domku itd gdzie spaliśmy były tabliczki o oszczędzaniu wody, bo jak dużo osób wie w Afryce jest bardzo duży problem z wodą. Niestety..

Ale mimo cieknącego dachu trzeba przyznać, że domek był bardzo przytulny. Nad łóżkiem wisiał ogromny baldachim, stało bardzo ładne, drewniane biurko razem z drewnianą lampą, w kącie stał kominek obok lampa naftowa, a do tego duży balkon.

I mieliśmy też tam niemałą przygodę. Leżeliśmy na łóżku, nagle patrzę a po baldachimie chodzi sobie pająk wielkości dłoni. Od razu pobiegliśmy po Panią na recepcję, bo nigdy nie wiadomo czy to nie jakieś jadowite! Pani przyszła z miotłą i wiaderkiem, złapała go do środka i wypuściła na dwór. Śmiesznie to wyglądało, bo my w dwójkę staliśmy przerażeni z boku, a Pani, która swoją wielkością sięgała ledwo nieco ponad brzuch Łukasza skakała wokół łóżka z miotłą polując na pająka. Na szczęście okazało się, że to niegroźny pająk leśny, ale lepiej dmuchać na zimne. No i później dowiedzieliśmy się też, że od 4 lat na ośrodku nikt żadnego pająka nie widział więc w sumie jesteśmy wyjątkowi 🙂 A no i inni goście mieli niezły ubaw z nas, śmiejąc się, że pewnie przestraszyliśmy się małego pajączka wielkości paznokcia 🙂

 

A co ogólnie robiliśmy w Knysnej? Kręciliśmy się trochę po okolicy, podziwialiśmy widoki, jeden raz nawet bardzo zmokliśmy tak zapatrzyliśmy się na piękna afrykańską przyrodę 🙂

 

 

 

Byliśmy też w polecanej przez kilka osób restauracji, której nazwy niestety nie pamiętam.  Do góry był bar w którym można było poczekać na stolik i napić się jakiś trunków, a na dole sporej wielkości restauracja:) Niestety ja bym jej nie poleciła – dwa razy pomylili nasze zamówienia, dostaliśmy coś innego, za co nawet nie usłyszeliśmy przepraszam, a na koniec pomylili jeszcze nasze rachunki..

 

I chociaż za dużo nie mam do opowiedzenia o Knysnej, to polecam ją odwiedzić jak najbardziej! Jest bardzo ładnie, można skorzystać z możliwości wypłynięcia w ocean na wieloryby, rekiny itd, czego nam nie udało się niestety zrobić ze względu na pogodę, piękne widoki, ogólnie jest gdzie pospacerować. Mimo nieudanej pogody to i tak trochę sobie tam pooglądaliśmy 🙂

 

 

Na zakończenie oczywiście film:

 

 

Pozdrawiamy!

Dodaj komentarz